Socjologia
 
  Strona główna
  Zmiany Współczesnego Społeczeństwa
  => Kryzys tożsamości człowieka w XXI wieku
  => Polityka i gospodarka po 1989 roku
  => "Solidarność"
  Praca Socjalna
  Polityka Społeczna
  Zdrowie Publiczne
  Procesy Ludnościowe
  Psychologia Społeczna
  Metodyka procesu uczenia się i rozwoju
  Metodologia Nauk Społecznych
  Praktyki
  Antropologia
  Przedsiębiorczość Personalistyczna
  Etyka
  HMS
  Filozofia
  EPP
  Dla studentów S2O
  OWI
  Język angielski- translator-
  News
  Kontakt
  Linki
  REKLAMY
Copyright 2008; Arti
All rights reserved.
Designed and produced by Arti K
Polityka i gospodarka po 1989 roku
Wstęp
U progu ostatniego dziesięciolecia XX wieku sytuacja Polski uległa zasadniczej zmianie. Polskie przemiany były częścią szerszego procesu upadku systemu komunistycznego. Powiązania przyczynowo - skutkowe wydarzeń przełomu lat 80. i 90. ubiegłego stulecia są złożone.
Przez pryzmat polskiej historii i polityki najlepiej widać rolę jaką odegrał wybór oraz pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II, działania opozycji i ruch Solidarności w latach 1980 i 1981, stan wojenny, ruch oporu, strajki i Okrągły Stół w Polsce i wreszcie szybki bieg wydarzeń w krajach ościennych. Trzeba te wszystkie czynniki docenić, gdyż nawet najlepsze okoliczności zewnętrzne nie zmieniają sytuacji państw i narodów, gdy tym ostatnim brak woli politycznej, albo jest ona błędnie ukierunkowana. Te właśnie fakty zdecydowały o stopniu zorganizowania i gotowości do wykorzystania sytuacji. Miały one też wpływ na przesilenie w procesie ekonomicznego i - co za tym szło - politycznego bankructwa Związku Sowieckiego i satelitów.
Natomiast trudno uciec od refleksji, że infantylizm ekonomiczny nie tylko społeczeństwa, ale i większości elit intelektualnych oraz politycznych, niechęć do „mieszczańskiego” napomnienia „patrz z czego żyjesz” i pewna pogarda do liczb, a więc i zdolności zwymiarowania oraz obiektywizacji zjawisk społecznych lub ekonomicznych przesłania ekonomiczne przyczyny oraz okoliczności zmian. Tymczasem odegrały one ważną rolę, przesądzały też o tym jaki był punkt wyjścia polskiej polityki – zwłaszcza gospodarczej – w 1989 roku.
Niektóre z nich – jak na przykład zadłużenie finansów publicznych – będą miały wymierne znaczenie w całym pierwszym ćwierćwieczu XXI wieku. Niska wydajność i szerzej - kultura pracy – oraz duży dystans do krajów rozwiniętych, był faktem także w okresie przedwojennym, ale powiększał się w wyniku zahamowania naturalnych procesów zmian strukturalnych w gospodarce po II Wojnie Światowej. Względnie duże zatrudnienie w rolnictwie i upaństwowienie większości gospodarki są specyficznymi problemami czasu powrotu do rynku i demokracji w Polsce.
Przemiany polityczne w Polsce przypadły w czasie wyraźnego „poniesienia głowy” przez – przynajmniej część – przywódców Zachodu. Poniechanie strategii ustępstw, cofnięcie przyzwolenia na nieograniczone powiększanie wpływów Związku Sowieckiego, przejściowe, ale istotne odzyskanie przez Zachód wiary w siebie spotkało się z niewydolnością ekonomiczną państw socjalistycznych i ZSRR.
Wszystkie te wydarzenia razem wzięte uświadomiły - tym razem już znaczącej - części elit komunistycznych nadchodzący kres całego systemu. Przyspieszyły i ujawniły bankructwo, które otwarło drogę do wolności. Nie zmienia to faktu, że Polska i jej sąsiedzi byli częścią tej bankrutującej firmy i koszty tego bankructwa obciążyły te kraje.
W Polskich warunkach oznaczało to zapoczątkowanie zmian rynkowych jeszcze w końcowym okresie PRL, czego przejawem było zwiększenie zakresu wolności gospodarczej i niewielkie otwarcie na kapitał zagraniczny (ustawy rządu Rakowskiego z końca 1988 roku), a także znaczące ograniczenie dotacji do cen żywności. Jednak zarówno w okresie pełni władzy stanu wojennego, jak i pod koniec lat osiemdziesiątych brakło woli (chęci, odwagi) wprowadzenia zmian całościowych i konsekwentnych. W 1989 roku świadomi stanu rzeczy członkowie establishmentu PZPR - w zasadzie publicznie - rysowali następującą alternatywę. Jeżeli rząd nie podejmie stanowczych, trudnych i bardzo niepopularnych działań to wkrótce zapanuje zupełny chaos, a jeżeli je podejmie, to skala napięć znacznie przekroczy wytrzymałość władzy i też zapanuje chaos. Doradcy Rakowskiego pisali, że ktokolwiek będzie rządził, zdolny będzie sprawować władzę najwyżej dwa lata.
Jest jednak uproszczeniem widzenie sytuacji ekonomicznej i przesłanek polityki gospodarczej przełomu XX i XXI wieku wyłącznie przez pryzmat specyfiki ustroju socjalistycznego w Polsce oraz systemu komunistycznego. Wiele zjawisk jeszcze w czasach PRLu, a tym bardziej w czasie najbardziej intensywnych przemian i dzisiaj - na początku kolejnej dekady i stulecia - ma charakter jak najbardziej powszechny. Trudności konkurencyjne gospodarek o europejskim ustroju pracy (związki zawodowe, sztywność rynku pracy, elementy państwa opiekuńczego), pułapka demograficzna klasycznych systemów emerytalnych, kłopoty z wielkimi firmami państwowymi (kolej, huty, górnictwo) to problemy przełomu stuleci, które dotykają kraje położone niegdyś po różnych stronach żelaznej kurtyny. Z upływem czasu ukazują Polskę i inne kraje postkomunistyczne jako mniej wyjątkowe niż to się wydaje na pierwszy rzut oka. W kwestii rolnictwa skala społeczna problemu w Polsce była oczywiście większa niż w innych krajach, ale istota kwestii rolnej i wiejskiej jest ta sama. Wzrost wydajności w rolnictwie i innych działach gospodarki powoduje zmniejszenie zatrudnienia w sektorze koncentrującym się przestrzennie na wsi, a demokratycznemu społeczeństwu trudno jest akceptować skalę migracji (z zawodu i z terenu) jaka byłaby logiczna konsekwencją tego faktu.
Punkt wyjścia – sytuacja 1989 i 1990 roku
Główne problemy punktu wyjścia to zarówno zjawiska łatwo zauważalne, w pewnym sensie doraźne, jak i problemy o wieloletnim horyzoncie czasowym. Zmiany w Polsce następowały po 44 latach ustroju opartego na systemie centralnego planowania i upaństwowienia praktycznie całego przemysłu. Prywatne usługi i handel były w tamtym czasie dopuszczone do prywatnej działalności w ograniczonym i ściśle reglamentowanym zakresie, podobnie jak rzemiosło. Pod koniec lat siedemdziesiątych władze komunistyczne zaczęły bardzo ostrożnie dopuszczać kapitał zagraniczny do inwestowania w Polsce, częściowo zwiększyły możliwości działania krajowej prywatnej inicjatywy, a także uroczyście - zmieniając konstytucję - zadeklarowały trwałość prywatnej własności w rolnictwie. We wszystkich tych działach gospodarki nadal stosowano jednak ścisłą i w dodatku niestabilną regulację. Prawne podstawy wolnej przedsiębiorczości zaczęto reaktywować pod koniec 1988 roku, ale gospodarka nadal pozostawała zamknięta na wpływy zewnętrzne, a funkcjonowanie rynku wewnętrznego pozostawało ograniczone. Doceniając walory prawa o działalności gospodarczej z 1988 roku nie można zapominać, że w wielu kwestiach było ono papierowe, gdyż nadal nie było wolności dostępu do zewnętrznych rynków i do niektórych wciąż reglamentowanych t.zw. „deficytowych” materiałów, a brak wielu konkretnych regulacji (np prawa górniczego) w dziedzinach takich jak górnictwo, i tak uniemożliwiał podjęcie prywatnej aktywności ekonomicznej w tym obszarze. Znaczna część cen pozostawała pod kontrolą. Funkcjonował system rozdziału i reglamentacji "dóbr deficytowych", to znaczy takich na które popyt pozostawał niezaspokojony w wyniku skrępowania mechanizmów rynkowych. Subwencjonowanie wielu towarów i usług - w tym zwłaszcza węgla, a co za tym idzie energii elektrycznej i cieplnej - w dużym zakresie eliminowały lub poważnie zniekształcały sygnały rynkowe. Pomimo zniesienia absolutnego monopolu państwa na eksport i import pozostawały one pod znaczną kontrolą poprzez system koncesji oraz reglamentację dostępu do dewiz. Także wielość kursów dewizowych oraz nieczytelny ekonomicznie system wymiany w obrębie obozu komunistycznego były czynnikami znoszącymi możliwość poprawnej oceny opłacalności wymiany międzynarodowej oraz oceny efektywności gospodarki krajowej. Nie zmienia to faktu, że w porównaniu do pozostałych krajów komunistycznych Polska posiadała największy sektor prywatny, a rolnictwo, tylko częściowo znacjonalizowane, pozostawało w zdecydowanej większości w rękach prywatnych.
Rozkład gospodarki planowej był katalizatorem reform i znacznie je przyspieszał, a także zapewne zwiększał skłonność do ich skoncentrowania w czasie i odrzucenia drogi ewolucyjnej, ale też zwiększał trudności w stopniu nieznanym np w Czechosłowacji i na Węgrzech, gdzie jednak gospodarka do końca zachowywała równowagę, tyle że poniżej oczekiwanego poziomu. Także struktura PKB i zatrudnienia (odsetek przypadający na rolnictwo oraz udział handlu i usług) nie były tak archaiczne jak w Polsce.
Brak równowagi rynkowej i finansowej.
Końcowy okres rządów komunistycznych zapisał się narastającą inflacją przy nierozwiązanych problemach równowagi rynkowej i wciąż obecnych symptomach "gospodarki braków". Ostatnią znaczącą decyzją ekonomiczną podjętą przez rząd Rakowskiego (ostatni rząd komunistyczny) było uwolnienie cen żywności i zniesienie pozostałości reglamentacji i rozdzielnictwa w tym - tradycyjnie newralgicznym - obszarze. Decyzja ta nie była jednak ubezpieczona stosowną polityką pieniężną co zaowocowało gwałtownym wzrostem inflacji - do kilkudziesięciu procent miesięcznie. Jesień 1989 roku charakteryzowała się także narastającym lawinowo deficytem budżetowym i pierwszymi objawami nadciągającej recesji.
Problemem społecznym jaki pozostawił po sobie system socjalistyczny jest napięcie pomiędzy oczekiwaniami społecznymi oraz gospodarczymi możliwościami.
Po pierwsze – w pierwszych latach działania państwa socjalistycznego nastąpił awans materialny i edukacyjny (mniejszy niż się na ogół sądzi) części ludności wiejskiej i pracowników przemysłu, który bynajmniej nie był skutkiem wyboru, czy raczej narzucenia, tego ustroju, gdyż podobne procesy zachodziły po uprzemysłowieniu w każdym kraju, ale korelacja w czasie pozostawia do dziś „dobre” wspomnienie. W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych zlikwidowano niektóre najbardziej absurdalne ograniczenia możliwości zarobkowych i jednocześnie sfinansowano kredytami część konsumpcji, które są finansowane właśnie teraz i będą finansowane do 2024 roku. Zapewnia to jednak pamięć epoce Gierka jako „najlepszej dekadzie Polski” dla wielu pokoleń, a obciąża realnie lata od 1994 - 2024.
Po drugie – państwo realizowało (trochę na kredyt) model opiekuńczy - zapewniający stabilność poszczególnym pracownikom, ale ograniczający indywidualną - spontaniczną inicjatywę nie tylko w upaństwowionym przemyśle, ale także w prywatnym sektorze rolnym, rzemieślniczym i usługowym. Ich działania były poddane administracyjnej regulacji, a otoczenie ekonomiczne wypełnione zmonopolizowanymi strukturami państwowymi i faktycznie kontrolowanymi przez państwo spółdzielniami. Dawało to ludziom z tak zwanej prywatnej inicjatywy byt w nieprzyjaznym otoczeniu administracyjnym, ale wolny od niespodzianek wywoływanych swobodną konkurencją.
Po trzecie – wprowadzono systemy społeczne, np ubezpieczenia emerytalne dla grup innych niż pracownicy, dotychczas nimi nie objętych, w tym zwłaszcza dla rolników. Grupy te wcześniej nie płaciły składek. Ale wprowadzenie składek w przypadku największej grupy – rolników - okazało się politycznie niewykonalne.
Sytuacja ekonomiczna zdeterminowana była też faktem, że wzrost gospodarczy lat pięćdziesiątych - a w mniejszym lecz widocznym stopniu także dekad następnych - został ukierunkowany na cele inwestycji związanych ze specyficznymi potrzebami obozu socjalistycznego (wojsko, wielkie inwestycje w przemyśle ciężkim, eksport do RWPG i trzeciego świata - o podobnym charakterze). Istotny jest więc nie tylko niedorozwój gospodarczy, ale zła struktura materialna gospodarki. Jest ona skutkiem takich właśnie zamówień oraz zmierzających do ich realizacji bezpośrednich dyrektyw. W regionach dawnego COPu przystosowanego zaraz po wojnie do produkcji wojskowej dla ZSRR starsi ludzie do dziś najlepiej wspominają czas wojny koreańskiej.
Było wyczuwalne od dawna, a obecnie staje się coraz bardziej oczywiste, że spora część przemysłu produkowała towary zbędne, dla których rynku zbytu nie ma i nie będzie. Wynika to ze zmniejszenia zapotrzebowania na sprzęt zbrojeniowy oraz wygaśnięcia pseudo - boomu inwestycyjnego w Polsce i w ZSRR, nad którym władze centralne, wbrew swej omnipotencji, pod koniec PRL już nie panowały. Składały się na niego inwestycje specyficzne, niepotrzebne normalnym społeczeństwom, w których na domiar złego roboty konstrukcyjno - budowlane zużywały 2/3 nakładów, a maszyny produkcyjne 1/3 - odwrotnie niż w normalnych gospodarkach. Czynnik ten nakłada się na zacofanie technologiczne i organizacyjne wywołane brakiem konkurencyjnej presji na przedsiębiorstwa. W odróżnieniu od Czechosłowacji i Węgier, które w ramach systemu nakazowego podjęły rozwój handlu i usług, w Polsce dysproporcja pomiędzy handlem i usługami, a przemysłem oraz niedostosowana do realnego popytu struktura przemysłu stanowiły poważny problem. Udział tych sektorów w tworzeniu dochodu narodowego był w Polsce niższy niż w krajach rynkowych o podobnym poziomie rozwoju. Stagnacyjny charakter systemu nakazowo - rozdzielczego w jego środkowej i końcowej fazie doprowadził do zahamowania wzrostu.
Pomimo zmniejszenia skali reglamentacji towarów (ograniczenia kartek, przydziałów, rozdzielnictwa) oraz próby zaprowadzenia równowagi popytu i podaży, ograniczenia dotacji itp widoczny był brak równowagi rynkowej. W odniesieniu do przedsiębiorstw nadal funkcjonowały mechanizmy rozdzielnictwa towarów, a na rynku konsumpcyjnym wciąż pojawiały się niedobory – braki, zwłaszcza paliw. Wciąż widoczny był kierunek oddziaływania charakterystyczny dla gospodarki niedoborów: to pracownik, producent, sprzedawca narzucał warunki pracodawcy, konsumentowi i nabywcy. Substytucja przy pomocy importu była ograniczona administracyjnie, a próby organizowania sprzedaży dewiz w drodze przetargu, także nie były w pełni otwarte, gdyż czynnikami przetargu obok proponowanej ceny nabycia dewiz były rozmaite parametry uznaniowe.
Gospodarka niedoborów (braków) jaka jest rezultatem socjalizmu miała też swoje „uroki”. Permanentne niedobory dawały bardzo silną pozycję pracownikom i producentom względem konsumentów. Pozycja kierownika sklepu mięsnego, taksówkarza (który wskazywał dokąd jest gotów jechać, a w stanie wojennym mógł żyć ze sprzedaży kartek na benzynę w ogóle nie jeżdżąc) i każdego kto cokolwiek wyprodukował była dobra. Nie musiał dbać o jakość, uprzejmość, terminowość. Prowadziło to do systematycznego pogarszania funkcjonalności i jakości wyrobów, zaniku pewnych tradycyjnych polskich towarów o dobrej marce, pogarszania organizacji pracy i wydajności, niskiego rzeczywistego czasu pracy i rozkładu – i tak słabego - etosu pracy.
Sztuczny system cen nie dawał żadnych przesłanek planowania w skali kraju – co już przestawało być potrzebne, ale też w skali budżetu, firmy, gospodarstwa domowego.
Duża redystrybucja budżetowa, wciąż spora skala dotacji do różnych towarów i usług prowadziły do zatracenia wiedzy o tym co ile naprawdę kosztuje i zapewne pogłębiły efekt szoku po przywróceniu relacji rynkowych. Ruchy cen po urynkowieniu żywności były jednym z czynników stymulowania żywiołowego wzrostu cen i płac – pod koniec 1989 roku budżet korygowano trzykrotnie, a inflacja osiągnęła 50% miesięcznie, 600% w skali rocznej.
Załamanie RWPG
Osłabienie gospodarcze ZSRR oraz całego bloku komunistycznego było katalizatorem zmian politycznych, jednak jego skutki bezpośrednie były czynnikiem pogarszającym warunki, w których rozpoczynały się przemiany. Istotą wymiany – bo trudno mówić o handlu – Polski z ZSRR był import ropy i gazu po cenach nominalnie odpowiadających cenom światowym, przeliczonym po oficjalnym kursie z dolara na rubla. W zamian Polska eksportowała różne towary, co było przedmiotem umów międzyrządowych. Odbiorca w ZSRR nie miał wyboru co do kierunku zakupów. Czasami wprost nie był zainteresowany poprawą jakości. Szacowano że pozyskanie 1 rubla w tym trybie wymaga zaangażowania około 2000 ówczesnych zł. Pierwszy kurs dolara, który w RWPG-owskiej teorii miał wartość nieco poniżej 1 rb, ustanowiony w styczniu 1990 roku wynosił 9500 zł. W takiej sytuacji ceny surowców kształtowały się na poziomie 1/5 cen światowych. W dodatku funkcjonował mechanizm wprowadzania ich zmian z opóźnieniem. W 1990 roku ZSRR uznał – wbrew uzgodnieniom poczynionym na ostatniej sesji RWPG na której skłaniano się do stopniowego wychodzenia z barteru i rubla transferowego - że dalsza wymiana barterowa jest możliwa, ale nie dotyczy to gazu i ropy. Kraje RWPG miały odtąd kupować ją za dewizy. W przypadku Polski oznaczało to konieczność wydatkowania około 3 mld dolarów rocznie na zakup tych surowców (przy ok. 8 mld $ eksportu). W 1990 roku nałożyło się to na wzrost cen spowodowany wojną z Irakiem. Tak więc gospodarka musiała przeznaczać omal 40% dotychczasowego eksportu na zakupy realizowane do tej pory na innych zasadach. Równocześnie towary zbywane do ZSRR były opłacane w rublach, niewymienialnych i za które nie można było nabyć towarów zbywalnych na rynku krajowym. W tej sytuacji eksport do ZSRR szedł rozpędem, krajowe przedsiębiorstwa państwowe za wszelka cenę chciały wyekspediować towary, za które przedtem ZSRR płacił Polsce ropą i gazem, i robiły to. Teraz Rząd musiał martwić się jak im za nie zapłacić, nie otrzymując równoważnego i zbywalnego towaru do sprzedania na polskim rynku. Ten stan nie mógł trwać długo i eksport ten musiał ustać, gdyż oznaczał w praktyce subsydiowanie ZSRR. Była to utrata około 100 tys. miejsc pracy (bezpośrednio). Gospodarka musiała wykonać wielki wysiłek eksportowy, jednak wkrótce ustały rozmaite przerwy w dostawach ropy z ZSRR (rzeczywiste lub pozorowane strajki, awarie itp). Splot tych wydarzeń jest natomiast do dzisiaj fałszywym „dowodem” zerwania handlu ze Wschodem z powodów rzekomo ideologicznych.
Pułapka demograficzna sytemu emerytalnego
Powszechność sytemu emerytalnego oraz sytuacja demograficzna jest okolicznością znaczącą dla polityki gospodarczej i zakresu redystrybucji produktu krajowego. Od dłuższego czasu w Polsce (podobnie jak w większości krajów Europy Zachodniej) proporcja pomiędzy liczbą osób opłacających składki do systemu emerytalno – rentowego, a liczbą rencistów i emerytów pogarsza się systematycznie. Od dłuższego czasu jest to mniej niż 2 : 1. Źródłem tych zmian jest kilka sumujących się czynników: stały wiek emerytalny, zwiększanie się czasu trwania życia i zmniejszanie się przyrostu naturalnego. Na stan systemu nakładają się trzy dodatkowe okoliczności: stosunkowo liczne grupy osób uprawnionych do przechodzenia na emeryturę wcześniej niż w wieku ustawowym, pomimo opłacania zwykłych składek; panująca przez długi okres - stopniowo ograniczana - łatwość uzyskania uprawnień rentowych oraz brak wpływów lub zmniejszone wpływy składkowe od osób zatrudnionych w „trudnych” sektorach – np w górnictwie. Część „wiejska” systemu emerytalno – rentowego z założenia finansowana jest ze składek tylko symbolicznie. Gdy tworzono ten system w latach 70. zakładano pokrycie składkami 1/3 wydatków, w praktyce jest to kilka procent, a ponad 90% stanowi obciążenie budżetu państwa.
Dług zewnętrzny
U progu przemian Polska nie obsługiwała długów. Jednym z zadań było podjęcie negocjacji z państwowymi oraz prywatnymi wierzycielami i doprowadzenie do anulowania części zadłużenia oraz podjęcie spłat. Brak wiarygodności finansowej państwa uniemożliwiał otrzymywanie kredytów oraz zagrażał bezpieczeństwo handlu, w zasadzie wykluczał poważniejszą współpracę międzynarodową w zakresie inwestycji.
Terapia szokowa
Tak zwykło się nazywać zasadnicze zmiany wprowadzone na przełomie 1989 i 1990 roku. Jesienią 1989 roku rząd Mazowieckiego dokonał dwu kolejnych zmian ustawy budżetowej oraz przygotował budżet na 1990 rok.
Wyeliminowana została większość subwencji podmiotowych (do firm) i przedmiotowych (do cen towarów i usług), radykalnie ograniczono wszelkie ulgi podatkowe. Nastąpiło też ujednolicenie stawek podatku dochodowego oraz podwyższenie podstawowej stawki podatku obrotowego. Jednak nadal pozostawały poza podatkiem obrotowym dobra podstawowe - żywność, część odzieży i środki produkcji dla rolnictwa. Podjęto przygotowanie wprowadzenia jednolitego podatku dochodowego od osób fizycznych, który wszedł w życie dopiero 1stycznia 1992 roku oraz podatku od wartości dodanej (VAT), który wprowadzony został latem 1993 roku zastępując wielofazowy podatek obrotowy.
Na początku 1990 roku wprowadzono wymienialność złotego z pewnymi ograniczeniami. Każda osoba prywatna i każda firma otrzymała prawo zakupu dewiz na zakup towarów i usług. Każdy eksporter został zobowiązany do odsprzedania bankowi uzyskanych dewiz. Dopuszczono obrót dewizami przez banki i kantory prywatne. Jednak w odróżnieniu od znanej w 1989 roku sytuacji w której kurs oficjalny pozostawał do prywatnego - teoretycznie nielegalnego (tak zwanego czarnorynkowego) w stosunku 1:4, różnice kursowe począwszy od stycznia 1990 roku pozostawały w granicach kilku, najwyżej kilkunastu procent. Osoby prywatne utrzymały prawo do posiadania kont dewizowych w kraju. Ograniczone natomiast pozostawały transfery dewizowe o charakterze inwestycyjnym. Od 1991 roku firmy zagraniczne uzyskały prawo transferu zysku pod warunkiem rozliczenia należności podatkowych. Dopiero pod koniec dekady wprowadzono praktycznie pełną wymienialność złotego i swobodę transferu z rzeczywiści nielicznymi wyjątkami.
W 1990 roku umocniono także pozycję Urzędu Antymonopolowego oraz wzmocniono konkurencję poprzez częściowe i ograniczone w czasie zawieszenie ceł. Konkurencja zagraniczna doprowadziła do zahamowania wzrostu cen, równocześnie spowodowała bardzo poważny wzrost importu i stała się przyczyną trudności wielu firm nie nawykłych do twardej walki konkurencyjnej.
Istotą programu - obok sanacji budżetu i deregulacji - była polityka pieniężna i dochodowa. Umocniony został mechanizm kontroli wzrostu płac - zaostrzone działanie podatku od wzrostu wynagrodzeń - tak zwanego potocznie "popiwku". Jego istotą było obciążenie zysku przedsiębiorstwa w przypadku dokonania podwyżek wynagrodzeń pracowników ponad ustalaną comiesięcznie procentową normę. Norma ta ustalana była jako ułamek faktycznego przyrostu cen ogółu towarów i usług. W pierwszych miesiącach 1990 roku, a więc w okresie gwałtownego wzrostu cen w wyniku ich uwolnienia i zniesienia subwencji stosowano współczynnik 0.2., potem stosowany był współczynnik 0.6, a w połowie dekady państwowa kontrola płac poza sferą budżetową została zasadniczo zlikwidowana, z tym że firmy korzystające z programów restrukturyzacyjnych muszą podporządkować się regułom zbliżonym do jednostek budżetowych.
W początkowym okresie nie udało się konsekwentnie stosować dodatniej stopy procentowej kredytu refinansowego NBP, dopiero w roku 1991 osiągnięte zostały w niektórych miesiącach minimalne dodatnie stopy procentowe. Generalnie jednak depozyt bankowy przestał być kojarzony ze stratą i skłonność do oszczędzania została - z wahaniami, ale przywrócona.
Przez kilkanaście miesięcy stosowano sztywny kurs dolara. Był to czynnik, zmniejszający inflację poprzez stabilizacje nominalnych cen surowców importowanych. W związku z trwającą równolegle inflacją cenową jego stosowanie powodowało spadek siły nabywczej dolara, co niewątpliwie przyczyniło się do umocnienia krajowego pieniądza i zmniejszyło zjawisko określane mianem "dolaryzacji gospodarki". Polegało ono na wycenianiu i stosowaniu w transakcjach oraz w celach oszczędnościowych - legalnie lub nie - dolara zamiast waluty krajowej. "Kotwice" antyinflacyjnego programu ulegały stopniowemu uwalnianiu, po części w wyniku świadomych działań rządu, po części na skutek presji okoliczności - zwłaszcza roszczeń płacowych, niemożności redukcji świadczeń socjalnych oraz recesji prowadzącej do zwiększonego bezrobocia.
Skasowanie szeregu zamówień budżetowych, załamanie eksportu do ZSRR, NRD i innych członków byłego RWPG, znaczne - zwłaszcza w 1991 roku - urealnienie cen, ujawnienie faktycznych kosztów produkcji oraz ułatwienie importu zmniejsza szereg obciążeń gospodarki ale też generuje nieodwracalną recesję w wielu przemysłach. Wedle ówczesnych danych statystycznych, (korygowanych potem w wyniku ujednolicania metodologii) spadek produkcji wyniósł (w porównaniu z rokiem ubiegłym) w 1990 roku 24%, a w 1991 mniej, bo 12%. Jest znamienne, że w krajach które zastosowały inną terapię, nie wprowadzały zmian, a niekiedy po prostu ich system nie wymagał aż tak gruntownej przebudowy, skala spadku produkcji była podobna. Czechosłowacja rozpoczęła reformy później niż Polska i wybrała wariant mniej szokowy - w 1990 spadek wyniósł 4%, ale w 1991 aż 25%. Węgry, które miały lepszą strukturę gospodarki, a częściowe reformy przeprowadzono już w okresie komunistycznym, zanotowały w 1990 roku spadek produkcji, który wynosił 9%, a w 1991 już 19%. Kraje które nie wprowadziły w roku 1990 poważniejszych zmian do swych systemów gospodarczych - Rumunia i Bułgaria doznały spadku produkcji w 1990 o 19% i 13%, a w 1991 o 14% i 22%. Gdy uwzględnić okres dwuroczny i porównać produkcję 1991 i 1989 roku to spadek we wszystkich tych krajach rózni się niewiele - od 26% na Węgrzech, 27% w Czechosłowacji - a wiec krajach bogatszych, do 31% w Rumunii, 32% w Bułgarii oraz 33% w Polsce. Znamienne, że w Finlandii recesja wiąże się ze wzrostem bezrobocia z 5% do 13%, podczas gdy w Polsce następuje ujawnienie bezrobocia ukrytego oraz bezrobocie wywołane recesją, a jego wskaźnik jak na razie wynosił w porównywalnym okresie (przełom 1992/1993 roku) tylko 12%, chociaż wykazywało tendencję wzrostową. Przypadek Finlandii, a więc kraju o ugruntowanej gospodarce rynkowej ale silnie powiązanym gospodarczo z ZSRR, a także porównanie recesji w krajach byłego RWPG pokazuje, że zarówno w krajach wprowadzających reformy szybciej lub wolniej jak i w krajach w których były one niepotrzebne, wielkość recesji jest porównywalna. Zasadniczy wpływ na spadek produkcji wywierają nie tylko reformy antyinflacyjne, ale załamanie gospodarcze obozu komunistycznego, a wraz z nim eliminacja produkcji zbędnej w normalnych krajach i społeczeństwach, trudności w zbyciu na otwartym rynku produkcji przestarzałej i niskiej jakości lub zbyt kosztownej, wygaszenie gigantomanii inwestycyjnej oraz zbrojeń na miarę potrzeb ZSRR. Wewnętrzne trudności wywołane polityką antyinflacyjną są także istotne, ale nie można uważać całej recesji za cenę programu stabilizacyjnego, co sugerują krytycy rządów z początku lat 80. Czas wprowadzenia reform miał jednak swoje znaczenie i Polska - kraj który wprowadził je jako pierwszy - wyszła stosunkowo obronną ręka ze skutków kryzysu wywołanego załamaniem handlu z byłym ZSRR oraz wprowadzeniem jednostronnie rozliczeń wolnodewizowych za ropę i gaz (zasadnicza część importu Polski z Rosji) na przełomie 1990/1991 roku. W praktyce oznaczało to kilkakrotny wzrost realnej ceny paliw płynnych. Po tym szoku, który dotknął wszystkich członków byłej RWPG, recesja w Polsce była najmniejsza wśród wymienionych pięciu członków tej organizacji. W 1992 – a więc najwcześniej wśród krajów transformacji – poziom produkcji zaczął wzrastać. Warto też zauważyć, że czynnikiem wywołującym jednorazowy spadek produkcji był kres permanentnych braków i trudności zaopatrzeniowych, co pozwoliło zmniejszyć zapasy, których rozmiary wynikały z – sensownej w ówczesnych warunkach – zapobiegliwości przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.
Koniec ekonomii niedoboru
Zasadniczy efekt wprowadzonych reform - stłumienie inflacji - został osiągnięty później niż oczekiwano, co było zresztą przedmiotem kontrowersji – czy tempo uwalniania kotwic antyinflacyjnych nie było zbyt wysokie. Uzyskany efekt jest jednak wymierny - ostatni kwartał 1989 roku charakteryzował się wzrostem cen towarów i usług konsumpcyjnych wynoszącym od 17 do 54% miesięcznie. Styczeń 1990 roku po gwałtownym wycofaniu subsydiów i urealnieniu kursu dolara zamknął się 80% wzrostem cen, luty 24%, a począwszy od marca 1990 roku miesięczny wzrost cen wahał się od 0% (lipiec 1991) do 7.5% (kwiecień 1990) raz tylko osiągając rozmiar "dwucyfrowy" (13% w styczniu 1991 roku po kolejnych korekcyjnych podwyżkach cen). W styczniu 1990 roku ceny były 11 krotnie wyższe niż w styczniu 1989, a w styczniu 1991 w porównaniu do stycznia 1990 wzrosły o 94%, w styczniu 1992 w porównaniu do stycznia 1991 o 60%. Taki był punkt wyjścia do dzisiejszej kilkuprocentowej inflacji rocznej. Działo się to przy równoczesnym uwolnieniu zdecydowanej większości cen, trudności z egzekwowaniem kontroli płac oraz konieczności dokonywania świadomie wielu podwyżek cen związanych z likwidacją subsydiów, urealnieniem ceny dolara i przejściem na rozliczenia dolarowe w zakupie ropy i gazu z ZSRR. Równowaga rynkowa została osiągnięta w pierwszych miesiącach 1990 roku, zniknęły kolejki do sklepów. Nie spełniły się rozmaite proroctwa o tym że braknie węgla, żywności, a nawet przysłowiowego sznurka do snopowiązałek. Brak tego ostatniego w okresie żniw, był z braku możliwości krytykowania władz w poważniejszych sprawach, przez wiele lat stałym tematem kpin. Odnotowano też znaczący przyrost indywidualnej działalności gospodarczej, która błyskawicznie wypełniła lukę w handlu, stopniowo ogarnęła budownictwo, zwiększyła nieco zakres prywatnej działalności przemysłowej. Pod koniec 1991 roku sektor prywatny wytwarzał już więcej niż trzecią część całkowitego produktu krajowego, z tego 20% produkcji przemysłowej. Łącznie z rolnictwem i spółdzielczością, której niepubliczny charakter w polskich warunkach trzeba przyjmować z pewną ostrożnością, pod koniec 1990 roku połowa ludności czynnej zawodowo pracowała w sektorze niepublicznym lub utrzymywała się z działalności prowadzonej na własny rachunek. Jest znamienne, że sektor niepubliczny w większości działów gospodarki zwiększył produkcję i zatrudnienie neutralizując - przynajmniej częściowo - recesję i grupowe zwolnienia w sektorze publicznym. Ważnym efektem zmian wprowadzonych na początku 1990 roku był zdecydowany wzrost eksportu (o 13%) w tym roku i osiągniecie dodatniego salda handlu zagranicznego (ponad 3 mld dolarów). Niestety w 1991 roku eksport spadł o 3%, za to import zmniejszony o 18% w roku 1990 wzrósł ponownie o 37% w roku 1991. Kwestia równowagi bilansu handlowego w późniejszych latach była przedmiotem stałej kontrowersji co do właściwego kursu dolara. Do końca dekady problem nadwyżki importu na eksportem tworzył pokusę sterowania kursem, chociaż na ogół inne składniki bilansu płatniczego (inwestycje oraz usługi, a także transfery czyli w praktyce głównie zakupy indywidualne dokonywane przez obcokrajowców za dewizy wymieniane w kraju) równoważyły bilans handlowy. Znamienne były korekty struktury dochodów. O ile rok 1990 był okresem spadku konsumpcji indywidualnej i zbiorowej, to w 1991 roku pomimo spadku produkcji nastąpił wzrost dochodów realnych o 3%. Tendencja przyrostu przeciętnych wynagrodzeń w tempie szybszym niż wzrost PKB trwa nadal i jest obecna także u progu kolejnej dekady. Zaprzestanie subwencjonowania niektórych gałęzi przemysłu i ograniczenie dopłat budżetu do cen energii, nawozów, żywności itp. spowodowało ujawnienie - poprzez strukturę cen - prawdziwych kosztów wytwarzania towarów i usług. Jednym ze składników tych kosztów są opłaty za korzystanie ze środowiska. W tej sytuacji zmieniła się kalkulacja opłacalności, struktura zapotrzebowania - zwłaszcza na energię, nawozy sztuczne i różne wyroby energochłonne, a więc struktura produktu krajowego. Równolegle następuje kształtowanie struktury gospodarki poprzez realne potrzeby społeczne wyrażane poprzez mechanizm rynkowy. W rezultacie zmniejsza się rola przemysłu ciężkiego (także energetycznego), który był preferowany w gospodarce planowej. Jednocześnie rośnie rola innych przemysłów oraz usług - także handlu. Racjonalizuje się też zużycie nawozów w rolnictwie.
Z dzisiejszej perspektywy coraz trudniej przychodzi kwestionować rolę przedsiębiorczości prywatnej w nadaniu polskiej gospodarce początkowej dynamiki. Sektor prywatny pierwszy zaczął inwestować i generować nowe miejsca pracy. Małe firmy błyskawicznie skorygowały strukturę działową gospodarki, poprawiając zdecydowanie dostępność usług i handlu. Cała gospodarka dokonała gigantycznego wysiłku reorientując eksport na bardziej wymagające rynki zachodnie. Wcześniej niż się można było spodziewać problemem zarządzania przestało być ciągłe poszukiwanie surowców i pracowników. Dyrekcje napotkały natomiast na nieznany im dotychczas problem sprzedaży produkcji. Istotą zmiany było bowiem odwrócenie łańcucha zależności. W socjalizmie konsument stał w kolejce za towarem, handlowiec prosił producenta o dostawy, producent walczył o przydział surowców i rozpaczliwie poszukiwał pracowników, którzy nie musieli przejmować się dyscypliną pracy, za to chętnie korzystali z możliwości „urwania się” z pracy, aby jako konsumenci postać w kolejkach i zdobyć coś dla rodziny. Brakowało wszystkiego z wyjątkiem pieniędzy. Już po kilku miesiącach 1990 roku okazało się, że pracownik zaczyna szukać pracy, przedsiębiorstwo musi walczyć o rynek zbytu, a kierowniczka sklepu nie dostaje już łapówki i prezentu za to że odłożyła towar dla znajomych, a przeciwnie - jeżeli nie dba o obroty - może wywołać bankructwo i sklep przejmie ktoś, kto będzie ciężko harował, otwierając go wedle gustów klienta, a nie sprzedawcy. Dostęp do deficytowych dóbr przestaje być przywilejem. Taki układ jest warunkiem koniecznym efektywnej gospodarki, ale jego zaistnienie w krótkim czasie jest zmianą fundamentalną, z którą trudno jest się pogodzić ludziom biednym, dla których zaistniały nowe niebezpieczeństwa, wpływowym, którzy utracili przywileje i wielu innym którzy utracili skromną - jak kierowniczka sklepu - ale lukratywną cząstkę władzy.
Na uwagę zasługuje też stopniowy wzrost konkurencyjności międzynarodowej. Pomimo stale dużego volumenu Rosji w imporcie (gaz i ropa) już w pierwszych latach przemian udział w handlu międzynarodowym krajów Europy Zachodniej osiągnął około 2/3, w tym Niemiec 1/3. Obecnie 75% wymiany handlowej dotyczy krajów Unii Europejskiej.
Prywatyzacja, zmiany strukturalne.
W 1990 roku Sejm uchwalił ustawę prywatyzacyjną. Pierwsze przedsiębiorstwa sprzedano w drodze publicznej oferty na przełomie 1990 i 1991 roku. Uruchomiona została giełda oraz uregulowane zasady zbywania i dzierżawienia mienia przedsiębiorstw państwowych. W 1991 roku dokonano także zasadniczej liberalizacji działania inwestorów zagranicznych w Polsce, czego dopełnia nowe prawo o działalności gospodarczej uchwalone pod koniec lat 90, które praktycznie eliminuje różnice w prawach do prowadzenia działalności gospodarczej pomiędzy obywatelami i firmami polskimi oraz zagranicznymi, pod warunkiem wzajemności. Procesu tego dopełnia proces dostosowawczy do integracji z UE.
Prywatyzacja objęła większość firm państwowych. Obok dokończenia prywatyzacji szeregu mniejszych przedsiębiorstw państwowych otwarty pozostaje problem trudnych sektorów, które niegdyś dominowały, nadal stanowią własność państwa i rachunkowi ekonomicznemu poddają się z trudem, a jednocześnie odtworzyły swe wpływy polityczne z czasów PRL. Podstawowe koncepcje zmian strukturalnych w energetyce, przemyśle paliw płynnych, górnictwie i hutnictwie powstały w latach 1990/91, natomiast ich sprecyzowanie i realizacja jest bardzo zróżnicowana.
W przypadku górnictwa początkowo nastąpiła koncentracja na zmianie struktur podmiotowych, która zresztą okazała się nietrwała, oraz stopniowemu uwalnianiu cen i likwidacji dotacji przedmiotowych. W praktyce zdolność poszczególnych podmiotów – poza wyjątkami – do wprowadzania zmian okazała się nikła. Dopiero radykalny i kosztowny program wsparcia dla zwalnianych pracowników pozwolił poprawić wydajność, zmniejszyć liczbę oddziałów wydobywczych i przybliżyć wynik do zerowego, przy wciąż niespłaconym zadłużeniu. Pomimo wielu problemów, a także nadal obecnej - choć zdecydowanie zmniejszonej nadprodukcji, nieopłacalnego wydobycia i równoczesnego eksportu, trzeba docenić poprawę i raczej uznać opłacalność całej operacji. Przykładem porażki nadziei na restrukturyzacje w ramach samorządnych przedsiębiorstw państwowych, jest hutnictwo. Program restrukturyzacji, który identyfikuje główne problemy i wskazuje sposoby postępowania jest znany od wiosny 1991 roku. Jednak w przypadku hutnictwa, polityka poszczególnych podmiotów - głównie dwu największych hut miała całkowicie partykularny charakter. Huty odrzuciły program, w pełni wykorzystały samodzielność przedsiębiorstw państwowych potwierdzoną i poszerzoną w 1990 roku. Dyrekcje i załogi większości hut upatrywały gwarancji na przyszłość w rozbudowie stalowni. W rezultacie Polskie hutnictwo wytwarza dziś sporo stali nisko przetworzonej, ma nowoczesne stalownie i wielkie zadłużenie, za to nie ma oferty w postaci produktów o wyższym stopniu przetworzenia i jakości. Nie skorzystało z rozwoju przemysłu samochodowego, któryimportuje większość stali z braku odpowiedniej oferty. Natomiast huty eksportują wyroby nisko przetworzone, na których z reguły nie da się zarobić. Nie udało się też uzgodnić programu prywatyzacji, co spowodowało jej odkładanie, aż nadeszły czasy gorszej koniunktury.
Jako cel zmian w elektroenergetyce i przemyśle petrochemicznym stawiano sobie między innymi demonopolizację i zwiększenie konkurencji. W obu przypadkach rezultaty są ograniczone. Długoterminowe kontrakty w elektroenergetyce oraz udaremnienie przez CPN podziału stacji benzynowych pomiędzy dwie rafinerie zneutralizowało zamiary rządu (niezmienne pomimo zmian politycznych). Napływ inwestycji, a więc stopień wykorzystania przez naszą gospodarkę oszczędności innych krajów, uległ zdecydowanej poprawie. Inwestycje bezpośrednie w latach 1989 – 1999 w Polsce wyniosły 20 mld dolarów. W Czechach niespełna 14 mld, na Węgrzech niecałe 18 mld. Ale to mniejsze kraje. Na 1 mieszkańca wielkość inwestycji w latach 1989 – 1999 wygląda mniej optymistycznie. Oceniając więc generalne warunki dla inwestycji i rozwoju w Polsce trzeba jednak stwierdzić, że ich najbardziej realna ocena sumaryczna jaką jest dopływ kapitału liczony w kategoriach nowych inwestycji rzeczowych w kraju, ale w przeliczeniu na mieszkańca wypada – w porównaniu z Czechami i Węgrami – kiepsko.
Główny problemy – zatrudnienie
Podstawowym negatywnym zjawiskiem towarzyszącym przemianom jest bezrobocie, a więc wykluczenie znaczącej części społeczeństwa z uczestnictwa w życiu gospodarczym i różnicowanie poziomu życia, stosownie do perspektyw zatrudnienia. W kraju zmieniającym strukturę gospodarki wielkość bezrobocia jest bardzo wrażliwa na tempo wzrostu gospodarczego. Jest rzeczą oczywistą, że wydajność pracy powinna rosnąć. Dzięki temu tańsze i bardziej dostępne są samochody, mieszkania i wszelkie produkty, a także uzyskujemy lepszą konkurencyjność na rynkach międzynarodowych. Modernizacja gospodarki jest konieczna, a ruch niszczycieli maszyn przegrał już dawno. Gdyby można jakoś przetrwać bez poprawy wydajności to nie upadłby socjalizm.
Jednak zdrowe procesy modernizacji mają swoje skutki. Całej dekadzie towarzyszył szybki wzrost w przemyśle. Skutki zmian własnościowych i strukturalnych, lepszej organizacji pracy oraz inwestycji wprowadzających nowe technologie owocowały około 9% wzrostem wydajności pracy w przemyśle. Jednak przyrost produkcji wynosił tylko 8%. Z roku na rok zmniejszało się zatrudnienie o około 1%. Dodajmy, że istotny jest nie tylko bilans zatrudnienia w całym przemyśle. Są przecież gałęzie przemysłu, które dokonały redukcji zatrudnienia znacznie większej, jak na przykład górnictwo. Redukcja ta i tak była nie dość dynamiczna, gdy spojrzeć na nią z punktu widzenia potrzeb wzrostu wydajności połączonej ze zmniejszaniem wydobycia, poniechaniem nieopłacalnego eksportu i doprowadzenia przemysłu wydobywczego do elementarnej sprawności ekonomicznej. Do tego dochodzi konieczny odpływ pracujących w rolnictwie, który w ostatnich pięciu latach wynosił około 6%. Jest on mniej widoczny, gdyż wielu ludzi pozostaje ze swymi gospodarstwami, chociaż osiągany przychód jest poniżej minimum socjalnego. Za to wzrost zatrudnienia w usługach wynosił około 5%.
Dlatego cała gospodarka miała lepszą dynamikę. Średnio w całej gospodarce w latach 1992 – 1998 sytuacja była o tyle lepsza, że wydajność rosła o 5%, a PKB o 6%, a więc zatrudnienie rosło o 1%, bezrobocie zmniejszało się lub było stabilne, aż do czasu, gdy tempo wzrostu PKB obniżyło się do 5 i mniej procent. Zważywszy wchodzenie na rynek pracy wyżu demograficznego, ograniczanie bezrobocia byłoby zagwarantowane przy stałym wzroście 6 lub więcej procent. Jest to kolejny argument wskazujący na znaczenia tempa wzrostu – i to w długim horyzoncie czasowym – dla utrzymania równowagi społecznej. Problem możliwego wpływu polityki państwa na tempo wzrostu gopodarczego nie jest ani kwestią teoretyczną, ani przedmiotem ambicji liderów zmian, ale tyleż racji stanu, co warunkiem poziomu życia i pokoju wewnętrznego.
Edukacja
Wbrew jeszcze żywym mitom o dorobku edukacyjnym lat 1945 do 1989 liczba Polaków z wyższym wykształceniem w 1989 roku była bardzo niska - około 7% i wzrosła w ostatnich latach do 9%. W latach 1990 - 1999 szkoły wyższe zwiększały nabór na studia do wielkości przedtem w Polsce nieznanej. Jednak uczelnie wyczerpały rezerwy proste i wzrost ten ustał. Reformy niższych szczebli edukacji były odkładane, a w końcu gdy pojawiły się konkretne zmiany, zanim je wdrożono dochodzi do ich wycofywania (zwłaszcza zewnętrzna ocena szkoły poprzez egzaminy państwowe, ograniczenia liczby szkół zawodowych i techników kształcących w wąskich specjalnościach o wątpliwej przydatności na rynku pracy).
Tymczasem w dłuższym horyzoncie czasowym od kwalifikacji - także ogólnych - zależeć będzie rodzaj pracy lokowanej w Polsce a nade wszystko zdolność pracowników i przedsiębiorców do mobilności zawodowej koniecznej przy szybkich zmianach strukturalnych. Znany jest fakt, że najniżej kwalifikowani pracownicy zasilają szeregi bezrobotnych. Mniej znany jest fakt, że spośród osób prowadzących działalność gospodarczą na własny rachunek przed 1990 rokiem, drobni przedsiębiorcy z wykształceniem zasadniczym zawodowym najczęściej padali ofiarą rosnącej konkurencji.
 
   
Reklama  
   
Reklama  
  Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!  
Reklama  
 
Regionalny serwis internetowy Radia Weekend
 
Reklama  
   
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=